Dlaczego Tak się dzieje..?, Fundamenty Diety - Podstawy, Podstawy Treningowe - Fundamenty

ZASADY VS METODY

METODY

Siemanko!

Zabiorę Cię teraz w podróż w czasie. Cofniemy się o jakieś 3-6 lat wstecz, kiedy to zaczynałem swoją przygodę z odżywianiem i treningami. Gotowy? Odpalamy maszynę za..

3…

2…

1..

BOOOOOM!

Jesteś teraz w latach 2012 – 2015(wiem, zastanawiasz się jak możesz żyć w 3 różnych „rokach” jednocześnie. Wystarczy odrobina wyobraźni stary i jak widać da się!). Pozwól, że Cię oprowadzę po tych fascynujących, a jednocześnie bardzo naiwnych latach moich przygód z treningiem. Trzymaj się mocno, bo będziemy się teleportować i poruszać się po różnych miejscach w mgnieniu oka.

…Ciach!

Znajdujemy się właśnie w moim pokoju. Ten chłopiec, na którego teraz patrzysz to właśnie ja, tak. Trochę niepodobny do mnie? No nie przesadzaj, policzki ma te same.

Zastanawiasz się co robię?

No, a jak myślisz? Na co Ci to wygląda? Jestem głodny, bardzo głodny. Głodny wiedzy, pochłonąłbym ją całą gdybym był w stanie! Tak właśnie spędzałem większość moich wolnych chwil w domu. Czasami trochę popykałem w LOL’a, czasem odrobiłem zadanie domowe, nawet się pouczyłem do szkoły. Jednak większość wolnego czasu spędzałem na przeglądaniu i czytaniu różnych stron i for internetowych, na których jak wtedy myślałem wypowiadali się eksperci. Dziś się okazało, że to byli „eksperci”.. Ale, ale nie wybiegajmy w przyszłość! Skupmy się na tym co jest teraz(czyli 2012 – 2015), czyli ja siedzący w pokoju, przeglądający fora, robiący notatki, doradzający ludziom i dyskutujący na najróżniejsze tematy, bo w końcu czytałem „ekspertów”, więc sam byłem jednym z nich.

…Fruuuuu!

Spokojnie! Nie denerwuj się. Mówiłem, że będziemy szybko przeskakiwać. Następnym razem Cię uprzedzę, obiecuję.

Teraz znajdujemy się w mojej kuchni. Przytulnie prawda? Ten chłopiec przy garach to ja. Wcześniej nigdy samemu sobie nie gotowałem, zawsze robiła to za mnie babunia, której obiady uwielbiałem i nadal uwielbiam. Był tylko jeden problem z obiadami mojej babci.. Nie gotowała często ryżu, nie zawsze robiła kurczaka i rzadko kiedy używała brokuła w kuchni. Ja teraz jestem kulturystą, więc muszę jeść to co jedzą kulturyści: ryż z kurczakiem i brokułem. Na śniadanie omlet, a na kolację twaróg na słodko(taki akt buntowniczy z mojej strony).

Koniecznie musi być 5 posiłków w ciągu dnia, w równych odstępach czasowych, nie wolno żadnego ominąć. Wszystko musi być warzone i zjedzone co do grama, co do ziarenka. To była dedykacja. Kuchnia stała się moim drugim pokojem. Byłem niczym gosposia, niczym mistrzu kuchni.

Oczywiście do szkoły również nosiłem ze sobą posiłki w pojemnikach, na wyjazdy również – chyba, że robiłem „czit dej” żeby napędzić metabolizm, wtedy nie musiałem.

Nie było to może najwygodniejsze życie, ale dedykacja stary. Muszę żyć jak kulturysta żeby nim się stać. Uwaga, teraz zrobimy kolejny przeskok..

…TADUUUUUM!

Witaj na siłowni! W moim drugim domu, w świecie, który kochałem i nadal kocham – uwielbiam trenować, uwielbiam klimat na siłowni i przebywanie wśród osób z podobną pasją do mojej, no ale znowu.. Nie wybiegajmy. Zostańmy na razie na tej siłowni, legendarnej bo właśnie w niej zaczynałem swoje treningi na poważnie.

Może sprzętowo nie było najlepiej i część, a nawet większość osób by nią pogardziła bo było brudno, piwnicznie, pełnego kurzu. Nie było maszyn, był sam wolny ciężar i tutaj też pozostawiał trochę do życzenia, ale był klimat. Ta siłownia miała to coś. Po za tym.. Z piwnicy wychodzą najlepsi, podobno..

Mój trening był najróżniejszy jak zresztą wszystko co robiłem wtedy. Ćwiczyłem ciężko, zawsze na maksa, zawsze do odciny, a im więcej tym lepiej. Ciężar nie miał znaczenia, bo przecież „nie ćwiczyłem na siłę”. Ja byłem kulturystą. Przetrenowanie też wtedy nie istniało. Jadłem wtedy najmniej w moim życiu – ciągły deficyt kaloryczny i to nie mały – i ćwiczyłem więcej niż kiedykolwiek.

Ahhh.. To były czasy. Miały swój urok.. Ale były też bardzo mroczone – jednak to temat na osobny wpis.

….CYYYYYK!

Wybacz! Znowu Cię nie uprzedziłem, przepraszam!

Pewnie zrodziło Ci się teraz kilka pytań.. Powoli już na wszystkie odpowiadam.

Zastanawiasz się na jakiej podstawie wybierałem plany treningowe?

To proste! Im bardziej brzmiał i wyglądał hardkorowo tym był lepszy. Najlepiej jak miał jeszcze w okół siebie naukową otoczkę i skomplikowane terminy, których nawet wtedy nie rozumiałem.

Jak wybierałem i układałem sobie dietę?

Znowu, banalne pytanie! To co powiedział mój guru to musiało być słuszne! Generalnie im większa moda była na to tym lepiej, bo w końcu to było to coś! Święty gral odżywiania ta jedyna dieta, na której zrobie formę – inne nie działają.

Czym się wtedy sugerowałem?

No jak widzisz.. Sugerowałem się głównie czyjąś opinią, czyimś „doświadczeniem” opartym jedynie o.. Jego własną osobę. Szukałem METOD, które działają, „sprawdzonych sposobów” i świętego grala. Patrzyłem na wszystko czarno-biało, zero-jedynkowo. Jeżeli „to działa” to wszystko inne musi „nie działać”. Nawet nie wiedziałem dlaczego. Wiedziałem tylko, że tak „ktoś” powiedział, a mówił to bardzo przekonująco, używał trudnych do zrozumienia, a nawet wypowiedzenia słów, więc.. Musiał mieć rację.

….Puuuuf!

Przenieśliśmy się z powrotem do teraźniejszości. I co powiesz? Fajna wyprawa? Byłem nieco naiwny? Racja, ale wiesz co? Nie byłem sam, a gdyby tego było mało.. Liczba takich osób jak ja zamiast maleć zwiększa się. Jest coraz większe parcie na bycie fit, a przez to co raz więcej „guru” i „ekspertów”. „Trenerów personalnych” jest teraz chyba więcej niż ćwiczących, szkoda że większość z nich nie reprezentuje sobą nic po za tym, że dobrze wyglądają – i to nie każdy.

Bardzo, a to bardzo wiele osób mówi o metodach. Mówi o tym „jak coś robić”, a nie poruszają w ogóle „dlaczego”. Nie podają powodu, mówią jedynie sposób. Ma to swoje plusy – po prostu działasz i wierzysz w magię i jednorożce, no i przy okazji świętego Mikołaja. Ma też minusy i to dość spore. Ktoś wchodzący w świat fitness z dobrych pobudek, chcąc się zmienić może szybko się zniechęcić(i to w najlepszym wypadku), albo zrobić sobie krzywdę i uszczerbek na zdrowiu – fizycznym lub psychicznym. Skoro jest „jedna metoda”(w zależności od trenera, czy guru), która działa to wszystko inne jest do niczego.. Nie bierze się tutaj indywidualności osoby, a psychika, głowa, osobowość jednostki – zwał jak zwał, jest tutaj NAJWAŻNIEJSZA!

Jaki mam problem?

Jak już wspomniałem – jest to niebezpieczne. Oddajesz się w ręce trenera – osoby, której powierzasz swoje zdrowie i zaufanie – a okazuje się, że taka osoba nic nie wie. Po za tym.. Czego się od tego trenera nauczysz? Tylko jego „metody”, a prawda jest taka, że..

WSZYSTKO DZIAŁA!

Jesteś zaskoczony? To poczekaj.. Jeszcze nie skończyłem. Lepiej się czegoś złap, bo czeka Cię jeszcze większy szok..

-Każda „dieta”, a raczej sposób odżywiania działa. Nieważne czy to dieta paleo, czy wegańska. Nieważne, czy jesz 5 posiłków dziennie co 3 godziny, czy prowadzisz przerywany post.

-Każdy trening jest dobry. Nieważne, czy trenujesz na siłowni, czy ćwiczysz street workout. Nieważne, czy uważasz się za kulturystę, czy za trójboistę. Wszystko może być skuteczne.

Ogólnie.. Wszystko działa. Każda metoda może być dobra i jak pokazuje życie – jest tak jak mówię. Widać osoby, które osiągają sukces będąc weganami, inni odnoszą super rezultaty na ketozie. Jeszcze jedni świetnie się budują trenując partię raz w tygodniu typowym splicikiem, a inni ćwicząc FBW. Wszystkie metody – nawet te najbardziej skrajne do siebie – mogą zapewniać rezultaty.

Zastanawiasz się dlaczego?

Brawo!

Właśnie to jest pytanie, które powinieneś zadać od samego początku – „dlaczego”, a nie „jak”. Znajdując odpowiedź na pytanie „dlaczego” zaczynasz poznawać zasady. Metody się zmieniają, głównie w zależności od mody. Zasady są stałe i niezmienne. Na zasadach opiera się każda metoda. Zasady określają, co jest skuteczne, a co nie.

Na przykładzie diety – każda może zapewnić Ci rezultaty i pozwolić zredukować tkankę tłuszczową tak długo jak utrzymujesz odpowiedni deficyt kaloryczny.

Treningowo – każdy plan działa jeżeli pozwala Ci realizować odpowiednia objętość treningową i wkładasz w niego odpowiedni wysiłek.

Znajdując odpowiedź na „dlaczego” poznajesz zasady. Znając zasady jesteś samodzielny. Będąc samodzielnym potrafisz dostosować plan odpowiednio do siebie – zindywidualizować go. Sprawić, że przynosi Ci przyjemność, jest przystosowany do Ciebie i może zmieniać się na bieżąco w zależności od potrzeb.

Co najważniejsze.. Poznając zasady przestajesz błądzić. Nie musisz już szukać dłużej złotego grala, nie jesteś jak chorągiewka, która porusza się z każdym powiewem wiatru – nie zmieniasz wszystkiego w zależności od mody, która aktualnie panuje.

Potrafisz odpowiednio pomóc i doradzić innym. Opierasz swoje decyzje o doświadczenie, ale także badania i potwierdzone fakty, a nie bajeczki i teorie.

Właśnie tego chciałbym Cię tutaj nauczyć. Moim celem jest pomóc Ci w odnalezieniu odpowiedzi na „dlaczego”. Nauczenie Cię zasad. Pokazanie, że dieta i trening to dodatek do życia. Pokazanie, że to wszystko może być przyjemne. Pokazanie, że dieta i trening są, dla Ciebie, a nie odwrotnie jak to było w moim przypadku, gdy zaczynałem.

PAMIĘTAJ!

Zawsze pytaj dlaczego. Zawsze szukaj dlaczego. Poznawaj zasady, bo to one tworzą podstawę do wszystkiego. To one sprawiają, że jedna metoda jest skuteczna, a druga nie. To na zasadach opiera się każda metoda i nowy trend.

SKUP SIĘ NA ZASADACH, NIE NA METODACH.