Fundamenty Diety - Podstawy, Odżywianie w Praktyce

DLACZEGO JESTEŚ ULANY?

DLACZEGO JESTEŚ ULANY?

Pewnie zastanawiałeś się już nad tym nie raz co jest z Tobą nie tak. Dlaczego inni mogą schudnąć, a Ty przechodząc na dietę jesteś jeszcze grubszy niż przed jej rozpoczęciem. Dlaczego ktoś może jeść to na co ma ochotę i nie tyć, a Ty jedząc tak „malutko” od razu puchniesz jak balon. Jak to się dzieje, że ciągle przybywa Ci kilogramów mimo ciągłych treningów i godzin spędzonych na bieżni?

Mogę się założyć, że nie pierwszy raz szukasz artykułu żeby się dowiedzieć dlaczego jesteś tak pokrzywdzony i jak to możesz naprawić. Pewnie natknąłeś się na takie odpowiedzi jak:

-Masz wolny metabolizm

-Masz uszkodzony metabolizm

-To nie Twoja wina to wszystko przez złą genetykę – po prostu jesteś na to skazany i musisz to zaakceptować.

-Masz insulinooporność

-…Jesz za malo.

-Jesteś uczulony na gluten

-Nie tolerujesz węglowodanów

-Masz zakwaszony organizm i mięso gnije Ci w żołądku

To wszystko tylko i wyłącznie przykłady, a takich „powodów” Twoich problemów z tkanką tłuszczową można mnożyć i mnożyć. Wszystkie mają ze sobą coś wspólnego.. Wiesz co? No zastanów się.. Nie masz pomysłu? Te wszystkie rzekome „powody” to teorie wymyślone przez samozwańczych guru, których jedynym celem jest..

Zarobić na Tobie.

Dla tych osób jesteś niczym innym niż tylko źródłem utrzymania, kolejną osobą zapewniającą jej portfel, bo przecież za rachunki trzeba płacić.

Trener na siłowni Ci mówił, że węglowodany są złe?

W takim razie Twój trener to głąb. Będąc w tej branży już wystarczająco długo mimo młodego wieku zdążyłem się wiele nauczyć i to na własnej skórze. Miałem szczęście, że później trafiłem na osoby, które nauczyły mnie myśleć krytycznie i analizować dokładnie to wszystko co się dzieje. Pokazały mi na czym należy się skupić naprawdę i wiesz co można zauważyć?

WSZYSTKO ZATACZA KRĄG

Teraz węglowodany były „zdrowe” i to tłuszcz był odpowiedzialny za wszystkie choroby i problemy z nadwagą. Obecnie jest na odwrót – węglowodany to nasienie szatana stworzone tylko po to żeby nas powoli zabijać, a tłuszcze to manna z nieba – ketoza! Tak, ketoza to jedyny sposób, w który powinniśmy się żywić. Paleo – człowiek pierwotny jadł tylko mięso i tłuszcze. Nie potrafimy trawić węglowodanów, a Inuici są okazem zdrowia mimo, że tylko jedzą tłuszcze! My tutaj w środowisku rozwiniętym tyjemy przez węglowodany, Inuici ich nie jedzą i dlatego są zdrowi!

Po pierwsze głąbie – Inuici nie jedzą węglowodanów, bo kurwa skąd? Nie robią tego z wyboru, po prostu nie mają do nich dostępu.

Po drugie primo, głąbie – W paleolicie człowiek już spożywał zboża i węglowodany. Owoce były przy Nas od zawsze! Słyszałeś o czymś takim jak glukoza? Ależ Ty mądry! Zdajesz sobie pewnie sprawę, że preferowanym źródłem energii przez KAŻDĄ komórkę w ludzkim organizmie jest właśnie cukier? Wiesz, że mózg najlepiej operuje na glukozie? Glukoza dosłownie jest w naszej krwi, OD ZAWSZE.

 

 

CZY METABOLIZM MOŻE BYĆ WOLNY LUB SZYBKI?

Tak, może. Może być szybki jak Robert Kubica i wolny jak babcia Marysia. Bez jaj, metabolizm to nie wyścigówka, czy biegacz. Owszem, niektórzy ludzie mają większe zapotrzebowanie kaloryczne(czytaj: „szybszy metabolizm”), a niektórzy mniejsze. Nie z tego powodu jednak co Ci się wydaje. Na metabolizm składają się 4 czynniki: BMR, TEF, NEAT i EAT, czyli kolejno Podstawowa przemiana materii, termiczny efekt pożywienia, spontaniczna aktywność fizyczna i aktywność treningowa. To od tych czynników będzie zależała „prędkość” Twojego metabolizmu. Masz wpływ na 3 z tych czynników – TEF, NEAT i EAT. BMR jest „genetyczne” i uzależnione od tego ile ważysz, jakiej jesteś płci, genetyki, itd. Różnice wśród ludzi wynoszą około 10-15%. Załóżmy więc, że Twoje BMR to 2000 kalorii. Różnica pomiędzy Tobą, a Januszem wynosi 10-15%, czyli 200 w jedną, albo drugą stronę – Janusz może mieć BMR wysokości między 1800, a 2300 kalorii. Nie aż takie ogromne różnice żeby odpowiadały za Twój bebzon.

Nie będę tutaj omawiał tych wszystkich innych głupot i mitów, które są pompowane i jak wspomniałem sprowadzają się jedynie do tego żeby na Tobie zarobić. Kup taki, a taki produkt, wydaj hajs na taką i taką dietę, zakup tą i tą książkę, a do tego ten i ten zestaw suplementów, bo przecież masz niedobory, przyjdź na szkolenie, bo w książce jest ogólnie.. Po prostu.. „Wrzuć mi hajs do portfela” – guru żywieniowy.

Uszkodzony metabolizm?

A czy Ty wiesz w ogóle, czym jest metabolizm? Uszkodzony w jaki sposób? Co z nim nie tak? Przez co został uszkodzony? Drzewo na niego spadło? Śrubka się odkręciła? Zrobiła Ci się dziura?

Zastanawiasz się pewnie co ja teraz pierdole?

Po prostu.. Nie mam nerwów do tego. Każdy rzuca słowem „metabolizm” na lewo i prawo. Janusz na siłowni, ciotka Maryśka i wujek Staszek, kominiarz z wizytą, Helenka z pracy.. Wszyscy używają tego terminu, a mało kto zdaje sobie sprawę, czym w ogóle jest „metabolizm”. Co kryje się pod tym mistycznym pojęciem?

 

Metabolizm to nic innego jak całokształt i koszt wszystkich reakcji i przemian chemicznych zachodzących w każdym żywym organizmie. 

Podczas bycia w deficycie kalorycznym – jedzenia mniej niż potrzebujesz powoli się głodzisz. Organizm wyczuwa „zagrożenie” i stopniowo spowalnia i zmniejsza koszt reakcji chemicznych. Jak tylko zaczniesz jeść z powrotem „normalnie” wszystkie te negatywne adaptacje, które zaszły w celu „utrzymania Cię przy życiu” zaczynają się normować. Także żeby „naprawić” metabolizm nie potrzebujesz żadnych suplementów, czy skomplikowanych diet. Potrzebujesz cierpliwości i odpowiedniej ilości kalorii.

JADŁEŚ ZA MAŁO KALORII I TWÓJ ORGANIZM WSZEDŁ W TYB GŁODÓWKI?

To jest najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałem, serio. Pokazuje tylko jak niewiele wie osoba, która to wymyśliła. Po pierwsze – nie tyjemy z powietrza, po drugie chcesz wiedzieć jak wygląda głodówka? Prawdziwa głodówka?

 

Spójrz na siebie i popatrz na nich. Wyglądasz podobnie? Raczej byś tego nie czytał jeżeli by tak było. Są to osoby ze sławnego i bardzo starego(a mimo to ludzie nadal powtarzają głupoty) badania. Wzięło w nim udział 36 mężczyzn. Zostali poddani diecie „głodówkowej” przez 24 tygodnie i co najważniejsze wszystko było dokładnie kontrolowane. Zero podjadania, zero dni wolnych, nic. Deficyt kaloryczny wynosił około 50%! Czyli jedli 2 razy mniej niż potrzebowali przez  cały ten okres. Mimo wszystko stracili 25% całkowitej masy ciała i doszli do 5% poziomu tkanki tłuszczowej. Nadal twierdzisz, że jesz za mało i dlatego nie chudniesz? Warto też wspomnieć, że spadek podstawowej przemiany materii był najwyżej zanotowany w całej historii badań na ten temat i wynosił.. 25%. Również nie aż tak wiele jak na taką skrajność, co?

PRZECIEŻ NIE TUTAJ PO TO PRZYSZEDŁEŚ

Powodem, dla którego otworzyłeś ten post i dotarłeś aż tutaj jest chęć dowiedzenia się dlaczego jesteś gruby i co możesz z tym zrobić. To jest główny cel, dla którego tutaj przybyłeś. Okej, okej.. Nie bulwersuj się. Już przechodzę do rzeczy skoro tak nalegasz..

Uwaga: Czytasz dalej na własną odpowiedzialność. Poniższe słowa mogą Cię urazić, obrazić, albo przeciwnie być najważniejszymi jakie usłyszałeś w tym temacie. Możesz dostać zawału, mieć chęć podbicia mi oka, albo wręcz przeciwnie wyślesz za jakiś czas do mnie kartkę z podziękowaniami. To jak zareagujesz na poniższe informacje zależy tylko od Ciebie. Pamiętaj tylko, że czytasz to BO CHCESZ. Ja ostrzegałem. 

 

OSTATNIA RZECZ..

Zanim poznasz odpowiedź – prawdziwy powód, dla którego jesteś gruby chciałbym Cię prosić o jeszcze jedną rzecz. Nie bierz za pewnik niczego co tutaj piszę, po prostu miej otwarty umysł. Nie musisz mi wierzyć, ale chociaż spróbuj tego co tutaj przedstawię, zastanów się, czy nie mam racji. Myśl krytycznie. Myśl samemu.

NIE WYMIĘKŁEŚ? 

Jestem z Ciebie dumny, naprawdę. Podziwiam odwagę i chęć zmiany dotychczasowego wyglądu. Doceniam odwagę dowiedzenia się prawdy, bo ona nie zawsze jest wygodna.. Poniższe słowa mam nadzieję, że pomogą Ci przejrzeć na oczy i poznać ten sekret, który stoi za Twoim ulaństwem. Raz, dwa, trzy..

BABA JAGA PATRZY!

Nie no, bez jaj.. Już całkowicie na poważnie.

JESTEŚ GRUBY, BO WPIERDALASZ ZA DUŻO!

Tak, to moja odpowiedź. Wszystko z Tobą w porządku. Nie masz uszkodzonego metabolizmu, nie jesteś gruby bo „masz wolny metabolizm”, z Twoją genetyką też wszystko w okej, węglowodany, czy gluten również nie stoją za Twoją nadwagą. Jedynym winnym tutaj jesteś Ty sam, a bardziej dokładnie Twoje decyzje i wybory żywieniowe, które tworzą Twoje nawyki.

URAZIŁEM CIĘ?

Wiesz, że to miałem na celu. Cenię sobie szczerość i prawdę, a to nie zawsze jest wygodne. Mnie też to pierwszy raz zabolało, gdy zdałem sobie z tego sprawę, że tak naprawdę to wszystko moja wina. Jest jednak światełko w tunelu. Jeżeli wszystko z Tobą w porządku, skoro to nie wina Twojej genetyki, czy metabolizmu tylko wyborów jakie dokonujesz i tego co wkładasz do ust to możesz to zmienić, ba! Możesz dokonać zmiany momentalnie, od razu. W końcu.. Nikt Ci nie wkłada żarcia do ust na siłę, prawda?

Jesteś na diecie, a i tak nie chudniesz?!

Pozwól, że zgadnę – ile już jesteś na diecie? Tydzień? Dwa tygodnie? Stary, czego Ty się spodziewasz. Jednym z powodów, dla których ludzie są otyli i „bycie na diecie” nie przynosi rezultatów jest to, że te rezultaty są wygórowane. Tyłeś przez rok, trzy, pięć, dziesięć, albo i kurwa 20 lat a spodziewasz się, że schudniesz i będziesz latał z  odwalonym 6-pakiem po miesiącu czasu? Cierpliwość. Nie przytyłeś w miesiąc, nie schudniesz do niskiego poziomu tkanki tłuszczowej w miesiąc.

To nie takie proste?

Oj nie, to właśnie takie proste. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego jaki wpływ produkty mogą mieć na to jak się zachowujemy i jakich wyborów dokonujemy i możemy to robić całkowicie „nieświadomie”, ale NADAL TO MY DECYDUJEMY, a cierpliwości można się nauczyć. Czas i tak zleci. Możesz wybrać, czy razem z tym czasem zleci z Ciebie fat, czy nie.

WCALE NIE JESZ TAK DUŻO?

Pozwól, że zadam Ci zagadkę. Ile kalorii ma:

  • jeden cukierek Michałek
  • jedna średnia pizzerka
  • 0,5l coli
  • Zestaw Big Mac
  • Paczka migdałów
  • Łyżka masła orzechowego
  • Szklanka 250ml soku pomarańczowego

Zapisz sobie odpowiedzi, przydadzą się nam później.

WIESZ ILE JESZ?

Większość osób nie wie tak naprawdę ile je. To pokazują badania i pokazuje codzienność. Nawet dietetycy, czy trenerzy personalni, którzy powinni najlepiej o tym wiedzieć mają problem z dokładnym oszacowaniem tego ile kalorii dostarczyli. Dzieje się tak z kilku powodów:

  • Brak świadomości żywieniowej
  • Środowisko
  • Ignorancja

Te powody są ze sobą dość ściśle połączone. Wiele osób słyszało o kaloriach, ale mało kto wie czym one w ogóle są. Większość ludzi uważa, że słodycze to tylko „cukier”, a w rzeczywistości często głównym źródłem kalorii w słodyczach jest tłuszcz. Gęstość energetyczna produktów również nie sprzyja temu co jemy – może wydawać nam się, że jemy mało kiedy w rzeczywistości zjadając przykładowo tabliczkę czekolady dostarczamy aż 550 kalorii. Dla porównania jest to 600g „tuczących” ziemniaków. Słodzone napoje, kawa z cukrem, czy ciasteczko do herbatki.. Przecież takie rzeczy mają „mało kalorii”. Serio? Następnym razem sprawdź etykietę, tylko robiąc to lepiej się czegoś złap.

Pamiętasz zagadkę, którą zadałem Ci na początku? Teraz możesz wrócić do odpowiedzi i sprawdzić:

  • Michałek – 80 kalorii
  • Średnia pizzerka(140g) – około 400 kalorii
  • 0,5l coli – 225 kalorii
  • Zestaw Big Mac – około 1100 kalorii
  • Paczka migdałów – około 650 kalorii
  • Łyżka masła orzechowego – około 130 kalorii
  • Szklanka soku pomarańczowego(250ml) – około 100 kalorii

Zaskoczyły Cię, niektóre odpowiedzi? Jak blisko „prawdy” byłeś? Jeżeli jesteś jak większość to miałeś pewne odchylenia. Zazwyczaj zaniżamy ilość kalorii, którą spożyliśmy i mamy tendencję do tego, aby zawyżać naszą aktywność fizyczną. Badania pokazują to w kółko. Cytując Jamesa Kriegera omawiającego jedno z tych badań:

„The results showed that the dietitians underreported their food intake by an average of 223 calories per day, while the non-dietitians underreported their intake by an average of 429 calories per day.  Thus, while being a dietitian improves the accuracy of self-report of food intake, it does not eliminate the phenomena of underreporting”

Tutaj jest przykład brytyjskiej aktorki, która zarzekała się, że ma wolny metabolizm. Twierdziła, że spożywa 1000 kalorii i i tak nie może schudnąć. Kiedy zbadano jej rzeczywistą podaż kalorii(nie taką, którą jej się wydawało, że je)wyszło 3000 kalorii.

Nawet prowadzać dziennik żywieniowy spożywała od 43% kalorii, więcej niż jej się wydawało.

Załóżmy pewną sytuację: wydaje Ci się, że spożywasz 2000 kalorii dziennie, kiedy w rzeczywistości możesz jeść nawet 50% kalorii więcej. Dlaczego tak się dzieje? Skąd ten problem z aż taką nadwyżką?

Tak jak wspomniałem już wyżej jest kilka powodów:

Brak świadomości żywieniowej

Większość osób nie ma pojęcia czym są kalorie. Nie ma pojęcia, czym jest bilans kaloryczny. Nie wie jakie produkty są tuczące, ile kalorii zawierają. Często stwierdzamy, że produkt ma  „mało kalorii” po jego wielkości. Pamiętasz przykład z Michałkiem? Jeden michałek to odpowiednik 2 jabłek.

Duży dostęp na rynku jest teraz do produktów „fit”, które w rzeczywistości.. Nie różnią się niczym od swoich zamienników. Wiesz czym się różni „baton fit” od snickersa? Tym, że ma w nazwie „fit”(no i może składem) kalorycznie wychodzi bardzo podobnie. Większość osób nie zwraca uwagi na etykiety, bierze bo jest „fit”, albo „proteinowe” kiedy w produkcie białka nie ma prawie w ogóle.

Środowisko

Żyjemy w czasach, kiedy bycie otyłym nigdy wcześniej nie była tak dużym problemem jak teraz, a wskaźnik otyłości mimo wszystko cały czas rośnie. Nic w tym dziwnego. Dostęp do jedzenia nigdy nie był tak prosty. Dodatkowo większość z tych produktów jest tworzona po to żeby smakować. Producenci nie zwracają uwagi na kalorie, mało tego – w praktyce im więcej kalorii zawiera dany produkt tym lepiej(według naszego mózgu). Teraz żeby coś zjeść nie musimy nawet wychodzić z domu, wystarczy zadzwonić i zamówić.

Ignorancja

Badania pokazują, że po prostu.. Zapominamy o tym ile zjedliśmy. Często pomijamy to co spożyliśmy w ciągu dnia. Jemy często w biegu, nie przywiązujemy uwagi do tego co wkładamy do ust. Pamiętasz tego cukierka, którego sobie zjadłeś przechodząc do pokoju? A tą garść orzechów, które wziąłeś przed wyjściem z domu? To już dodatkowe 200 kalorii.

No, ale Ty jesteś inny.. Przywiązujesz uwagę do tego co jesz, a i tak nie chudniesz..

Jesz zdrowo, kontrolujesz wielkość porcji, wybierasz produkty „sprzyjające odchudzaniu”, nie jesz węglowodanów, a i tak nie możesz pozbyć się kilogramów? Wiesz dlaczego? NADAL JESZ ZA DUŻO!

Nieważne, czy jesz „zdrowo”, czy jesz śmieci – jeżeli dostarczasz za dużo kalorii niż potrzebujesz to będziesz tyć. Słyszałeś o nauczycielu, który schudł 17kg jedząc tylko w McDonald? Nie ma w tym nic nadzwyczajnie dziwnego. Po prostu dostarczał mniej kalorii niż potrzebował  i co najważniejsze.. Kontrolował faktyczną podaż kaloryczną, nie oceniał nic „na oko”.

 

Spójrz na poniższe zestawienie. Oba produkty ważą 50g, który z nich uznałbyś za bardziej kaloryczny i „tuczący”? Batonik, prawda?

      VS 

50g orzechów brazylijskich                                                       50g Mars

Coż.. Muszę Cię zmartwić. Ta mała garść orzechów zawiera.. 328 kalorii! o 114 kalorii więcej niż batonik Mars. Nieważne, czy są to „zdrowe” kalorie. W zasadzie.. Nie ma czegoś takiego jak „zdrowe” lub „niezdrowe kalorie”. Kaloria to kaloria, jest to nośnik energii – nic innego. Inne związki zawarte w produktach mogą wpływać pozytywnie lub negatywnie na nasz organizm. Patrząc jednak z punktu widzenia kompozycji sylwetki najważniejsza jest podaż kaloryczna. 

Porcja, garść, szklanka, łyżka..

Kontrolujesz wielkość kalorii poprzez mierzenie „porcji”? To również nie jest do końca dobrym pomysłem, ponieważ to wszystko relatywne. Mam dla Ciebie zadanie – nałóż łyżkę masła orzechowego na wagę, a później nałóż 15g rzeczywiste, które zazwyczaj stanowi klasyczną „wielkość porcji”. Mogę się założyć, że pierwsza łyżka była jakoś 2x większa niż to ile powinna ważyć według etykiety. Podobnie rzeczy mają się z wielkością porcji takich produktów jak płatki owsiane itd. Po za tym wiedząc już, że mamy tendencję do tego aby zaniżać to ile kalorii spożywamy powinno być dla Ciebie oczywistością, dlaczego ten sposób mierzenia podaży kalorycznej nie jest najlepszy..

Ukryte kalorie

Chodzisz do restauracji i jesz Fit? Z pogardą patrzysz na ludzi, którzy zamawiają burgery? Ty dbasz o siebie i zamawiasz klasycznie sałateczki, a tłuszczyk mimo wszystko nadal nie chce zniknąć? Co jeśli powiem Ci, że czasami taki burger może mieć MNIEJ KALORII niż sałatka?

Jak to możliwe? To proste.. Ukryte kalorie, czyli olej, cukier i inne dodatki, które mają służyć temu żeby podnieść smakowitość produktów. Zjadłbyś zwykłe gotowane ziemniaki? A co się stanie kiedy te ziemniaki upieczemy w oleju i dodamy soli? Czary, mary, hokus, pokus.. Powstaje jedna z najchętniej na świecie zajadanych przekąsek – frytki. Jedzenie w restauracjach jest przygotowywane tak żeby Ci przede wszystkim smakowało. Kucharz ma w nosie to, czy dbasz o linię, czy nie. Jemu zależy na tym żebyś był zadowolony z tego co jesz.

Węglowodany Cię zalewają?

Częsta sytuacja, szczególnie teraz kiedy węglowodany były demonizowane, bo.. Insulina, bo to bo tamto. Większość osób nie zdaje sobie nawet sprawy jaką rolę odgrywa insulina  i węglowodany – nie będę teraz rozwodził się nad tym tematem – zainteresowanym polecam lekturę tutaj.

Częsta sytuacja: przestajesz jeść węglowodany i nagle zaczynasz chudnąć i to z dnia na dzień. Dlaczego?

  • Spadek wody i glikogenu
  • Węglowodany stanowią główne źródło w diecie większości ludzi. Przestajesz jeść węgle automatycznie tworzysz deficyt kaloryczny. Wniosek? Chudniesz nie dlatego, że węgle Cię „zalewały” tylko dlatego, że stworzyłeś deficyt kaloryczny = jesz mniej niż potrzebujesz.
  • Po jakimś czasie waga przestaje spadać – dlaczego? Po prostu to co wcześniej było deficytem kalorycznym już dalej go nie stanowi – mniejsza waga ciała, mniejsze zapotrzebowanie, albo zacząłeś jeść po prostu więcej spontanicznie kompensując sobie brak węglowodanów.
  • Zaczynasz jeść węglowodany z powrotem, bo dieta dalej nie przynosi rezultatów, albo zrzuciłeś tyle kilogramów co chciałeś. Co się dzieje? Tyjesz z automatu. Dlaczego? Nie dlatego, że węgle Cię ulewają ale dlatego, że -> z powrotem magazynujesz glikogen -> więcej glikogenu = więcej wody w komórce mięśniowej(co jest dobre) + tworzysz  z powrotem surplus kaloryczny. Po takiej przerwie od węgli pewnie się na nie rzuciłeś i nie przestawałeś jeść przez kilka dni.

To nadwyżka kaloryczna powoduje tycie, nie makroskładnik.

Przechodząc do meritum..

Jesteś gruby, dlatego że jesz za dużo. Nawet jeżeli wydaje Ci się, że jest inaczej. To, że jesteś ulany to nie wina Twojej genetyki, wolnego metabolizmu, czy Helenki ze sklepu. Jest to tylko i wyłącznie Twoja wina. 

Przez decyzje, które podejmujesz i nawyki żywieniowe jakie sobie wyrobiłeś wyglądasz tak, a nie inaczej. Nie załamuj się jednak, nie przyszedłeś tu żeby bardziej się dołować, a to nie było wcale moim celem. Mało tego.. Ta wiadomość wcale nie powinna być dla Ciebie dołująca, a wręcz przeciwnie! To powinno Cię zmotywować i podbudować, ponieważ..

SKORO TO JAK WYGLĄDASZ ZALEŻY TYLKO OD CIEBIE TO MOŻESZ COŚ Z TYM ZROBIĆ!

Teraz Ty tutaj rządzisz. Nie Twoja genetyka, Twój metabolizm, czy jakieś magiczne diety, które tylko Cię podłamują jeszcze bardziej. Odchudzanie wcale nie musi być trudne i skomplikowane. Trening nie musi być karą, a Ty nie musisz być gruby.

PYTASZ CO W TAKIM RAZIE MOŻESZ ZROBIĆ?

Podsumowując:

  • Zacznij zwracać uwagę na to co jesz. Kupując dany produkt zwracaj uwagę na etykiety i zawartość kalorii w produkcie.
  • Kontroluj dokładnie wielkość porcji najlepiej ważąc dany produkt.
  • Zacznij liczyć kalorie, chociaż przez jakiś czas żeby nabrać świadomości żywieniowej i dowiedzieć się więcej na temat, co zawiera dany produkt.
  • Weź odpowiedzialność za swoje decyzje. Nie zwalaj swoich problemów na innych, czy na genetykę i zrób coś z tym.
  • Prowadź dziennik żywieniowy, zapisuj to co jesz.
  • Nie komplikuj na siłę tego, czego nie musisz. Nie szukaj w tym magii. Najważniejszy jest deficyt kaloryczny.

WOW!

Właśnie przeczytałeś 3000 słów o tym, dlaczego jesteś gruby. Mam nadzieję, że ten czas który tutaj spędziłeś nie pójdzie na marne i przyczynisz się do zmiany wskaźnika otyłości i ludzi niezadowolonych ze swojej sylwetki. Zaniżmy ten wskaźnik razem.